• Wpisów: 15
  • Średnio co: 76 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin: 3 004 / 1231 dni
 
violettadiegofran
 

Robi się na niebie coraz jaśniej, słońce zaczyna wstawać. Mężczyzna zasnął, ja nie mogłam. Wpatrywałam się w niego bacznie, nie spuszczając wzroku. Niecierpliwiła mnie długość jego snu, chciałam, aby się już zaczął budzić. Westchnęłam ciężko i postanowiłam poszukać czegoś do jedzenia dla mnie i dla gościa. Wstaję jak najciszej i wychodzę na świeże powietrze. Marzną mi  bose stopy, ale  po chwili to ustaje, bo płynie w mnie ogień. Nasłuchuję, gdzie bym mogła coś upolować, ale jak zwykle nie chcę zabijać.. więc wybieram się do lasu po jagody i jeżyny. Kucam na czarnej ziemi i zrywam świeże owoce. Jestem zadowolona z wiosny. Kiedy mam już pełne garści, zaczynam żałować, że nie wzięłam jakiegoś koszyczka. Odrywam kawałek rękawa mojej bluzki i kładę na nim jagody, a potem idę pozbierać kilka gałązek. Siadam i zaczynam pleść malutki koszyk. Usztywniam go gliną i wystawiam na słońce. Zawiązuję szmatkę i wkładam ją do kieszeni. Idę do jeziora parę metrów od mojego domu. Kucam nad nim i rozplatam supełek. Myję dokładnie każdy owoc, a potem chowam skrawek materiału na jednym z opuszczonych gniazd, położonych najniżej na drzewie. Jezioro wygląda bardzo kusząco, dlatego najpierw zanurzam w nim pierwszą nogę, potem drugą aż w końcu upadam prosto do wody i przechodzi mnie zimno, ale wymuszam w sobie ogień, i czuję się jak w gorącej kąpieli. Wynurzam głowę ponad powierzchnię wody i zaczerpuję powietrza. W wodzie czuję się jak w ciele. Ale to nie mój żywioł. To mój przeciwnik. Mimo to kocham ją. Odchylam się cała do tyłu i robię fikołka. Na powiechrzni są tylko moje nagie nogi, na przemian z rękoma i twarzą. Potem znów zanurzam się na nie wiadomo jak długo. Sprawia mi to przyjemność. Pływam trochę grzbietem, potem nurkuję i kilkakrotnie skaczę z urwiska wprost do wody. Woda rozpryskuje się wszędzie wokół mnie. Czuję się jak władczyni wody, a przypadł mi ogień. Wtedy czuję ciepłe słońce na swoich rękach i szybko podpływam do najniższego miejsca, żebym mogła wyjść z jeziorka. Biegnę po koszyk, który już zdążył wyschnąć i dopadam jagód oraz jeżyn. Wyrzucam je z brudnej szmatki i  uważnie biegnę z nim do jaskini. Boję się najbardziej, że go już nie będzie. Wpadam do jaskini z strachem i kładę jagody na ziemi, rozglądając się rozpaczliwie. Gdzie on jest? Czy go nie ma? Uciekł?
- O, jesteś w końcu.. Szukałem Cię tu i tam, ale nie za bardzo orientuję się w okolicy, bałem się, że gdzieś się zgubię. - zamieram ponownie słysząc jego głos. Najpierw kilka chwil stoję na baczność, a potem oddycham z ulgą i odwracam się do niego twarzą. Wygląda olśniewająco, a ja jestem cała mokra i brudna.. Wzniecam wokół siebie płomienie, aby szybko się wysuszyć.
- Emmm.. byłam po śniadanie. - wskazuję podbródkiem na koszyk z jagodami. Uśmiecham się lekko dumna z siebie. Chłopak dopada koszyka i mnie przytula mocno. Jestem zaskoczona gestem i cofam się odruchowo do tyłu. Szepta ciche przeprosiny.
- Zjemy teraz? Jestem bardzo głodny, a te jeżyny wyglądają tak pysznie.. - proponuje siadając w tym samym miejscu co wczoraj. Uśmiecham się delikatnie, ale miło. Siadam obok niego i oboje na przemian bierzemy po garści owoców. Zajadamy się nimi, co chwilę śmiejąc, nie wiadomo z czego. Mamy oboje fioletowe usta, co też jest powodem śmiechu. Już dawno nie byłam wesoła.. on coś zrobił z moim życiem. Pokolorował je. Wszystkimi barwami tęczy. Chciałam mu za to ciągle dziękować, ale umiałam tylko  milczeć i patrzeć mu w oczy. Byłam ciekawa, o czym teraz myśli. Czy o mnie, jako przyjaciółce, czy jako obcej kobiecie, od której musi uciec. Przechylam głowę i próbuję odgadnąć jego myśli. Kiedy nasze spojrzenia się stykają, odwracam głowę. Przełykam ślinę i spoglądam na pusty koszyk.
- Pójdę nazbierać więcej.. - sięgam koszyk i już prawie wybiegam, kiedy on łapie mnie za rękę i ściąga w dół, abym usiadła blisko niego. Otula mnie ręką. Nie puszcza mnie, kiedy chcę się od niego odsunąć. Całuje mnie w policzek i zapewnia, że tym razem to on zadba o posiłek. Nie jestem do tego przekonana, ale chcę mu zaufać. Uśmiecham się i z przekonaniem kiwam głową.
- Ale ustalmy pewne zasady.. - zaczynam z kpiącym uśmieszkiem. On unosi brwi i odpowiada tym samym.
- Słucham twoich propozycji. - mówi wesołym tonem.
- Hmm.. masz nie polować, żadnego zabijania. - przerywam, aby spojrzeć, jak na to reaguje. Kiwa głową. - Nie okradaj nikogo. Najbliżej mieszkają paręnaście kilometrów, no ale żeby było jasne. I jeszcze jedno. Nie zostawiaj mnie. - wtulam się w niego. Nie chcę znów być sama. Chyba go wzruszyłam, bo mocno mnie otula i całuje ponownie w czoło.

                   ***
Wiem, że krótki, wiem, że nieciekawy, wiem, że bezsensowny, wiem, że się nie klei. Ale pisałam go, bo chciałam wam coś dać na początek dnia, a poza tym, jakoś lubię to pisać i sprawia mi to przyjemność, nie zastanawiam się, po prostu piszę!

Chcecie trzecią część?

Nie możesz dodać komentarza.