• Wpisów: 15
  • Średnio co: 76 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin: 3 004 / 1231 dni
 
violettadiegofran
 
Nazywam się Peyton. Od paru lat nie jestem zwykłą dziewczyną. Dlatego jestem sama. Nie wiem, gdzie są moi rodzice, co się stało z moimi przyjaciółmi, tęsknię za kontaktem z ludźmi. Ale wiem, że nie mogę się do nich zbliżyć, bo tym samym bym ich mogła skrzywdzić, może nawet zabić. Tego nie chciałam. Więc się ukrywam. W ciemnym, ogromnym lesie. Góry. Od czasu do czasu zbliży się tu jakiś człowiek, ale nie zapuszcza się do jaskiń, stanowiących mój dom. Pewnego wieczoru, kiedy już kładłam się spać, usłyszałam czyjś głos. Zerwałam się z ukradzionego kiedyś śpiworu, prawie go rozrywając. Widziałam tylko cień mężczyzny przed jaskinią. Wyglądał mi na młodego, ale ciężko mi było coś dostrzec w egipskich ciemnościach. Nie mogłam wytężyć wzroku, bo zapłonęłyby żywym ogniem, i wykryłby, że szczelina nie jest pusta, a tak, może sobie pójdzie. No właśnie, może. Ciągle go obserwuję, aż w końcu robię coś niepokojącego.
- Kim jesteś? - pytam przytulając się do ściany. Nie czuję strachu przed nim, ale przed sobą. Wzdryga się, czuję jego przerażenie i wzdycham z smutkiem. Chcę mu powiedzieć, że nic mu nie zrobię, ale chyba nie mogę tego obiecać. Jeszcze nie nauczyłam się kontrolować ognia, którego podobnież jestem panią, księżniczką, władczynią. Ale jeszcze się tego nie nauczyłam. Jak się denerwuję, puszczam jego iskierki z koniuszka palców. Jak kogoś dotykam, boję się, że wpuszczę tę iskrę w jego układ krwionośny, albo go podpalę. Jak żywą pochodnię. On otwiera usta, a moje wyostrzone zmysły to wyłapują. Odwracam na niego wzrok i już nie obawiam się zapalić iskier w oczach dla lepszego wzroku. Wiem, że wyglądam przerażająco. Na białej jak kreda twarzy migocą dwa płomienie o czerwonopomarańczowej barwie. Uśmiecham się, odsłaniając rząd białych zębów. Przykucam. Teraz już powinien uciekać. Ale on siada wygodnie pod ścianą.
- Nie próbuj mnie wystraszyć. Wiem, że mi nic nie zrobisz. Potrzebujesz towarzystwa. - śmieje się cicho pod nosem, a ja najpierw zamieram na jedwabisty dźwięk jego głosu, a później wstaję i marszczę brwi.  Kim on jest? Za kogo się uważa? Wyprostowuję się i poprawiam lekko wygniecioną, starą koszulkę. Chłopak nadal na mnie patrzy z uśmieszkiem. Po chwili pokazuje miejsce obok siebie i przywołuje dłonią. Niepewnie stawiam krok w jego stronę, a potem kucam niedaleko niego. W jakiś sposób mnie przyciąga. Wpatruję się w niego z ciekawością. Jak się tutaj znalazł.
- Co tutaj robisz? - pytam go, słysząc mój zimny, ale ciekawski głos. Spogląda na mnie i patrzy mi prosto w oczy. Czerwone oczy, on ma niebieskie.
- Byłem z znajomymi w górach. Po prostu się zgubiłem. Ale znam drogę. - odpowiada najspokojniej, z ogromnym opanowaniem. Jestem zdziwiona i to okazuję.
- To.. to dlaczego stąd nie uciekasz? - warknęłam, zakrywając twarz włosami. Odwracam się do niego tyłem, kiedy nagle czuję jego dłoń na swoim ramieniu.
- Bo podoba mi się tutaj. Ty mi się podobasz. - wyznaje szczerze. Jestem bardzo zdziwiona. Zerkam na niego przez ramię, a on znajduje się przed mną i dopada moich ust. Czekam, aż skończy, bo nie chcę go dotknąć. W sumie, nawet mi się podoba i nie chcę tego przerywać.. Ale nie mogę mu tego pokazać. Na razie go nie znam, i mimo, że wiem, że jest coś w nim innego, to na razie lepiej będzie trzymać go na dystans..

                              ***
To moja propozycja na opowiadanie. Trochę nad tym posiedziałam, ale w sumie nie uważam, by było jakieś okropne, ale dobrym też go nie nazwę ;)
Chcecie, bym kontynouwała?

Poza tym, muszę pokombinować z kodami, bo te co mam są takie sobie. Wyglądają nie najlepiej, i jeszcze źle mi się pisze..
No nic, na razie niech już tak będzie. ;)

Podoba wam się opowiadanie?

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego